Wiadomo już, że w referendum udział wzięło 10 275 osób. Przypominamy, że aby głosowanie było ważne, wymagane było 22 565 głosów. Odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza chciało 8 556 głosujących, jego pozostania na stanowisku 1 547 mieszkańców.Lokale wyborcze otwarte były wczoraj od 7 do 21. Ze wstępnych informacji wynika, że głosowanie obyło się bez zakłóceń. To już trzecia próba odwołania prezydenta Frankiewicza w trakcie trwania kadencji, która tym razem zakończyć się ma w 2014 roku. Dwie poprzednie również okazały się nieważne z powodu zbyt małego zainteresowania wyborców.
Tym razem jednak przebieg referendum mógł mieć inny finał. Szeroko zakrojona przez zwolenników i przeciwników urzędującego prezydenta akcja internetowa, w tym ta rozgrywająca się na portalu społecznościowym a także rozstrzygnięcia spraw sądowych dotyczących zarzutów obu stron, nadały kampanii wyborczej gorący charakter.
]]>
Punktualnie o 7 rano otwarte zostały w Gliwicach 104 lokale wyborcze. Trwa referendum lokalne w sprawie odwołania prezydenta. Mieszkańcy Gliwic decyzje podejmować mogą do godziny 21.
Gliwice, 12 września 2012
Profesor Jerzy Buzek – gliwiczanin
Szanowny Panie Profesorze!
Zwracamy się do Pana w imieniu tysięcy gliwiczan, reprezentowanych przez Obywatelski Komitet Referendalny, głęboko zaniepokojonych obecną i przyszłą sytuacją miasta i dotkniętych bezprzykładną, niemającą odpowiednika od czasu triumfu „Solidarności”, presją władzy (w tym wypadku samorządowej), wywieraną na obywateli usiłujących skorzystać ze swoich demokratycznych praw.
Panie Profesorze, dla nas i dla ogromnej liczby mieszkańców Gliwic jest Pan niekwestionowanym autorytetem. Odczuwamy wielką satysfakcję wiedząc, jak odpowiedzialne funkcje pełnił Pan w kraju, a niedawno w Parlamencie Europejskim. Słowa „Wielki Gliwiczanin” kojarzą się nieodmiennie z Pana osobą. Wiemy, że zawsze w dobrej wierze i z pełnym przekonaniem zabierał Pan głos w chwilach dla Gliwic bardzo istotnych. Wielokrotnie również wyrażał Pan poparcie dla wizji miasta, forsowanej przez Prezydenta Zygmunta Frankiewicza. Być może, podobnie jak my, został Pan w wielu kwestiach zwyczajnie wprowadzony w błąd. Panie Profesorze, tysiące gliwiczan jest coraz bardziej zaniepokojonych zarówno tą wizją jak i metodami jej forsowania, przy czym to słowo jest najodpowiedniejsze dla określenia poczynań Pana Prezydenta i jego całkowitej, patologicznej wręcz – jeśli rozprawiamy o demokracji – niechęci do jakichkolwiek form dialogu społecznego. W naszym rozumieniu istoty demokracji, jest ona ciągłą, realizowaną w czasie rzeczywistym, propozycją władzy w stosunku do mieszkańców miasta, regionu i kraju. Jej weryfikacja w kolejnych wyborach jest kwestią oczywistą, ale nie oznacza, że między nimi istnieją czteroletnie okresy, w których władza otrzymuje całkowitą swobodę działania, mogącą w skrajnych przypadkach doprowadzić do nieodwracalnie szkodliwych rezultatów. Demokracja znalazła środki, zabezpieczające przed takimi zjawiskami. W sytuacjach skrajnych takim środkiem staje się na przykład referendum lokalne.
Gliwice znalazły się w sytuacji skrajnej. Oburzenie wielu gliwiczan budzi sposób rozdysponowania intratnych stanowisk wśród wąskiej grupy osób, która zasiada w kolejnych radach nadzorczych różnego rodzaju podmiotów gospodarczych, nie mając do tego często żadnych kwalifikacji. To dzięki takiemu podejściu dochodzi do nieakceptowalnych społecznie sytuacji, w których np. jeden z prezesów spółek pobiera rocznie łącznie ponad 460 tysięcy złotych wynagrodzenia, a były komendant Straży Miejskiej, po dwóch prawomocnych wyrokach (za pobicie i kradzież kostki brukowej) zasiada w dwóch radach nadzorczych. Gliwiczanie pytają wprost: „czym i komu się zasłużył?”. Takie sytuacje demoralizują, znieczulają i odbierają wiarę w to, co przecież powinniśmy wyczuwać podświadomie – w sprawiedliwość społeczną.
Choroba tocząca miasto sięga jednak znacznie głębiej, niszcząc naszą społeczność często niezauważalnie. Przyczynił się do niej prezydent Zygmunt Frankiewicz, dzieląc gliwiczan na szkodników i „kochających miasto”, nazywając obywateli korzystających ze zdobyczy demokracji awanturnikami, przyrównując akt ich obywatelskiej troski i chęć wpływania na rzeczywistość do „skoku na kasę” i zwykłego oszustwa. Czujemy się głęboko dotknięci taką retoryką. Nie potrafimy zaakceptować obrażania ludzi myślących inaczej, ich publicznego lżenia i niedwuznacznego sugerowania wyprowadzki z miasta, „jeśli im się nie podoba”.
Powtarzamy z całą stanowczością, prezydent wszystkich gliwiczan nie może nieostrożnymi wypowiedziami zachęcać do podobnych zachowań. Ze strony prezydenta Gliwic NIGDY nie padło ani jedno słowo uspokojenia nastrojów, społecznej mediacji, potępienia ludzi, którzy w jego „obronie” obrażają, niszczą psychicznie i krzywdzą innych, posługując się w tym celu metodami, które pamiętają już tylko starsi mieszkańcy miasta. Władza, broniąc siebie, nie może tego robić kosztem wytworzenia głębokiego podziału na tle stosunku mieszkańców do niej samej. Prezydent Zygmunt Frankiewicz nie tylko do takiej sytuacji dopuścił, ale w dużej mierze ponosi za nią moralną odpowiedzialność.
Sytuacja wymknęła się spod kontroli tak dalece, że – jak ujawnił sąd – za stroną internetową szczególnie ziejącą nienawiścią, obrażającą i dyskredytującą zarówno samo referendum jak i osoby w jego organizację zaangażowane, stoi rzecznik prezydenta Zygmunta Frankiewicza, Marek Jarzębowski. Oznacza to tylko jedno – władza rozpoczęła totalną wojnę z mieszkańcami miasta, ośmielającymi się zaproponować dyskurs na temat jego przyszłości. Nie ma merytorycznych argumentów – jest tylko propaganda w żenującym stylu i zajadłe ataki na obywateli, często także na ich bliskich.
Przeraża nas również fakt, że o ile rozstrzygnięcie sądu na korzyść prezydenta Frankiewicza w dość błahej sprawie w trybie wyborczym, natychmiast zostaje podchwycone przez ogół mediów i powtarzane jak mantra, nawet z podaniem nieprawdy, o tyle szokująca sprawa Jarzębowskiego nie zostaje przedstawiona przez większość mediów, mimo zorganizowania konferencji prasowej i przedstawienia dowodów przekazanych przez sąd, świadczących o ostatecznym zepsuciu moralnym w kręgach bliskich prezydentowi Frankiewiczowi. To samo można zresztą powiedzieć o sprawie zastępcy prezydenta miasta Krystiana Tomali, w której wszczęło postępowanie CBA. Prezydent Frankiewicz bagatelizuje w mediach fakty, odwołuje zaplanowany wywiad i nie podaje jego innego terminu, a niektóre media (w tym nawet Gazeta Wyborcza) nie wspominają o sprawie nawet słowem. Czy o taką „cenzurowaną wolność” i „kontrolowany dostęp do informacji” walczono?
Miejski Serwis Informacyjny to gazeta dla mieszkańców, wydawana za publiczne pieniądze. O tak istotnej sprawie jak referendum, ukazała się w nim jedna malutka notka, odsyłająca do strony internetowej. To skandaliczna manipulacja, nieuwzględniająca, że ponad 15 tysięcy mieszkańców, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum, również łoży na wydawanie MSI, płacąc podatki.
Szanowny Panie Profesorze, to tylko kilka argumentów z ostatnich dni. Jest ich znacznie więcej, ale dochodzi do sytuacji, że dyskredytowani obywatele nie mają możliwości nawet ich wyartykułować. My się nie skarżymy, ale postanowiliśmy skorzystać z możliwości obywatelskiego uczestnictwa w życiu miasta i chcemy współtworzyć przyszłość Gliwic, w których mieszkamy i które kochamy tak samo jak Pan. Stworzyliśmy i przekazaliśmy mediom zręby obszernego Programu dla Gliwic, do społecznej dyskusji. Nie zainteresował on nikogo, ale za to konsekwentnie pisze się i mówi, że nie formułujemy przekazu pozytywnego. To zwyczajna manipulacja.
Szanowny Panie Profesorze, władza – nawet samorządowa – sprawowana niepodzielnie przez blisko 20 lat, odkleja się od demokracji, zamienia się w sieć powiązań politycznych, biznesowych i koleżeńskich, która nie zostawia wiele miejsca dla aktywności obywateli, jeśli tylko ich cele nie są zbieżne z obowiązującą linią władzy. Mieszkańcom brakuje powietrza, perspektyw i coraz częściej wiary.
W tym akcie obywatelskim podejmujemy próbę ważną nie tylko dla Gliwic, ale dla całego kraju. Brak ustawowego ograniczenia dla władz samorządowych w kwestii kolejnych kadencji tych samych osób, skutecznie dławi demokrację już u jej podstaw, kaleczy ją i patologizuje. Demokracja to dynamizm, społeczny ferment, krzyżujące się wizje i idee. Demokracja jest atrakcyjna i wciąga, jeśli daje miejsce do działania i kreacji. W swojej gliwickiej formie dawno już jednak straciła wdzięk i energię, choć w tej chwili jeszcze można to odwrócić.
Szanowny Panie Profesorze, zwracamy się z prośbą o wrażliwy i rozumiejący wgląd w sytuację naszego miasta, o wejrzenie poza fasadowe prawdy, utrwalane przez lata przez wciąż tę samą grupę ludzi. Gliwice czekają na Pana wnioski.
W imieniu Obywatelskiego Komitetu Referendalnego
Andrzej Zarzycki
]]>Obie strony, zarówno referendyści jak i zwolennicy prezydenta, przekonują do swoich racji zarówno w sądzie, jak i w Internecie. To tu toczy się prawdziwa kampania, a wśród jej najważniejszych narzędzi znajduje się jeden z portali społecznościowych. To tam trwają nawoływania do udziału w referendum i pojawiają się artykuły dotyczące zarzutów wobec Zygmunta Frankiewicza. Z kolei jego zwolennicy i współpracownicy publikują na stronach internetowych informacje dyskredytujące członków OKR i ich argumentację. Czy wykorzystanie nowych mediów na taką skalę sprawi, że wynik referendum okaże się niekorzystny dla Zygmunta Frankiewicza, który sprawuje nieprzerwanie władzę od 1993 roku i już dwa razy wyszedł zwycięsko z referendalnej zawieruchy? O tym przekonamy się już w niedzielę.
]]>
Wczoraj, w trybie wyborczym, prezydent Zygmunt Frankiewicz wygrał z referendystami w gliwickim Sądzie Okręgowym. Na stronie zmiengliwice.pl. nieprawdziwy zdaniem sądu zarzut wobec prezydenta dotyczył opłat za korzystanie z autostrady w ramach miasta, które miały być skutkiem nieudolności gliwickiego włodarza. Tymczasem również wczoraj dwie osoby złożyć miały doniesienie do prokuratury dotyczące strony www.stopreferendum.pl, którą prowadzić ma Marek Jarzębowski, rzecznik prezydenta miasta. W odpowiedzi na Facebooku zainicjowana została akcja “Idź na referendum”.
Wyrok wydany w trybie wyborczym jest nieprawomocny, a OKR zapowiada, że będzie się odwoływać od tej decyzji. Rzecznik prezydenta nie zdecydował się skomentować informacji o prowadzeniu strony www.stopreferendum.pl.
]]>
Decyzja komisarza wyborczego w Katowicach poparta została wnioskiem, pod którym podpisała się wymagana liczba aponad 15 084 podpisów.
Jak można się było spodziewać, nie wszystkie głosy zostały uznane za ważne. Niektóre z nich należeć miały do osób nieżyjących, inne miały dość wątpliwy charakter. Nie zmieniło to faktu, że liczba głosów uznanych za ważne przekroczyła wymagany ustawą próg 10% uprawnionych do głosowania
Przypomnijmy, że gliwiczanie już po raz trzeci będę decydować o tym, czy wziąć czynny udział w referendum.
]]>
Takiego zdania jest pięć gliwickich Stowarzyszeń, w tym członkowie Komitetu Referendalnego. Podpisali się oni pod listem do Premiera, argumentując brak zasadności udzielenia wsparcia finansowego budowie Podium, m.in. faktem braku zgody samych mieszkańców miasta na tę inwestycję, wyrażonym w ilości podpisów złożonych pod wnioskiem o referendum. Przypomnijmy, że dość symboliczne dofinansowanie było raczej oznaką poparcia niż faktycznym zastrzykiem gotówki decydującym o powstaniu hali.
Poniżej prezentujemy nadesłane do naszej Redakcji pismo:
Stowarzyszenia:
Gliwice, 2012-06-22
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Premier RP
Pan Donald Tusk
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
W związku z doniesieniami o przyznaniu przez Ministerstwo Sportu i Turystyki 15 mln zł. dofinansowania do budowy hali widowiskowo – sportowej Podium w Gliwicach pragniemy poinformować Pana Premiera jak następuje.
Wnosimy, aby rząd wziął pod uwagę powyższe uwagi, sugestie i informacje zanim podejmie decyzję o przeznaczeniu tak wysokiej kwoty na cel, który nie będzie bezpośrednio służył mieszkańcom i przeciw któremu mieszkańcy opowiedzieli się podpisując się pod wnioskiem o przeprowadzenie w/w referendum odwołującego prezydenta Gliwic.
Do wiadomości:
Za Stowarzyszenie Za Obywatelski Komitet Referendalny
Gliwiczanie Razem
………………………………. ……………………………………….
Katarzyna Lisowska Patryk Płuciennik (pełnomocnik Komitetu)
Za Zarząd Za Towarzystwo im. Św. Brata Alberta
Stowarzyszenia Gliwiczanie dla Gliwic
………………………………………… .…………………………………………
Prezes Mirella Czajkowska – Turek Jan Sznajder
Za Stowarzyszenie
Tir-om Stop w Gliwicach
……………………………….
Marek Berezowski
Za niespełna miesiąc poznamy decyzję komisarza wyborczego. Nie wydaje się jednak możliwe, by zakwestionował on ponad 4000 podpisów, choć rzecz jasna, z rozstrzygnięciami należy się wstrzymać. Wydawało się, że w przeciwieństwie do poprzedniej próby odwołania prezydenta Frankiewicza, tym razem brakuje organizatorom akcji spektakularnego powodu, dla którego gliwiczanie mieliby składać swoje podpisy pod wnioskiem. Przypomnijmy, że ostatnio taką „lokomotywą” referendum była likwidacja tramwajów. Jak stwierdził podczas konferencji prasowej Andrzej Jarema – Suchorowski, właściwie każdy z podpisujących się miał swój własny powód. Faktem bezspornym jest, że mówimy w tej chwili o ok. 10% mieszkańców miasta. Czy to jednak przełoży się na frekwencję przy urnach, gdyby do referendum rzeczywiście doszło? Przedstawiciele OKR zapewniają, że zaraz po ogłoszeniu przez komisarza wyborczego decyzji o dacie referendum przystąpią do bardzo dynamicznej akcji informacyjnej. Tu upatrują bowiem klucza do sukcesu. Spodziewając się nieco podobnej w tonie do stosowanej poprzednim razem retoryki zwolenników prezydenta, nawołujących do zbojkotowania referendum, chcą zaproponować kampanię pozytywną, uświadamiającą gliwiczanom wagę aktu, który właśnie ma się odbyć.
Podczas konferencji prasowej wyświetlono krótki film (60 sekund) o całej akcji. Warto zauważyć, że z dużym poczuciem humoru, jego autorzy zamieścili w nim nawet fragment słynnego, oprotestowanego i usuniętego z youtube filmiku z karykaturami tańczących członków OKR. Jak zapewniają referendyści, mimo że sprawa jest najwyższej wagi, zdrowe poczucie humoru również ich nie opuszcza. Cóż, wydaje się, że mają się z czego cieszyć. Pierwsza, wielu podkreśla, że ta łatwiejsza runda, jest zdecydowanie dla nich. Teraz krótka przerwa na zebranie sił po obu stronach i z początkiem jesieni runda druga. Trzeciej nie będzie, a jeśli wygra ją urzędujący prezydent miasta, ten remis będzie porażką Referendystów. Póki co, jak twierdzą, nie dopuszczają nawet takiej możliwości wierząc, że „tym razem się uda”.
Dariusz Jezierski
]]>Wśród nich jedna jest „z urzędu” na poważnie, druga natomiast może wywołać dyskretny uśmiech nawet na twarzach organizatorów referendum. Na stronie winafranka.pl znaleźć można przezabawne demotywatory, skonstruowane na bazie absurdalnych zarzutów, jakie twórcy portalu stawiają prezydentowi, ośmieszając w ten sposób zastrzeżenia stawiane przez referendystów. I tak np. to, „Że w Klanie nie będzie już Rysia Lubicza – wina Frankiewicza”, a także to, że „Na Euro nie padnie ani jedna bramka – wina Franka”.
Dla porządku, żeby ostrze satyry nie było skierowane tylko w jedną stronę, dodajmy: „Że Koko Euro Spoko hymnem wybrali – referendyści nam zgotowali”.
kuna
]]>