Jest wtorek. Świadek obserwuje taką oto scenę, która rozgrywa się w Zabrzu przy ul. Heweliusza: mężczyzna kłóci się z kobietą i uderza ją w twarz. Następnie pakuje ofiarę do bagażnika samochodu audi A4. Co mógł pomyśleć? Porwanie!
Rzeczywiście, sytuacja przypominała fabułę filmu sensacyjnego.
- Na miejsce natychmiast został skierowany patrol z pobliskiego komisariatu – relacjonuje Marek Wypych, rzecznik zabrzańskiej policji. – Policjanci zatrzymali pojazd, który pomimo iż pod maską ma sporo koni mechanicznych, to jechał nadzwyczaj wolno. Okazało się, że ślimacza wręcz jazda jest efektem uszkodzenia jednego z kół pojazdu.
Oczywiście, policja szukała czegoś zupełnie innego… Po otwarciu bagażnika…
- W części bagażowej znajdowała się 27-letnia mieszkanka Mikulczyc. Kobieta znajdowała się pod wpływem alkoholu. W rozmowie z policjantami przyznała, że pomiędzy nią, a jej znajomym faktycznie doszło do awantury, lecz do bagażnika weszła dobrowolnie wyjaśniają zagadkę policjanci. – Tę nietypową formę przejażdżki zarówno kobieta jak i kierowca tłumaczyli zarzuceniem siedzeń różnymi przedmiotami uniemożliwiającymi zajęcie jakiegokolwiek miejsca przez pasażerkę.
Porwania zatem nie było, ale 30-letni kierowca i tak spotka się z Temidą. Wydział Ruchu Drogowego KMP w Zabrzu rozpoczął przeciw niemu postępowanie w związku z przewożeniem pasażera w miejscu do tego niedozwolonym. Jak się okazało, mężczyzna “zgrzeszył” również prowadzeniem pojazdu pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało 0,21 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.
]]>
Tym razem 60-latek w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach zmarł w zabrzańskiej Izbie Wytrzeźwień. Do tragicznego zdarzenia doszło wczoraj, w czwartek, gdzie doprowadzono mężczyznę leżącego na chodniku. Przypomnijmy, że do podobnego zdarzenia doszło w tym samym miejscu pod koniec sierpnia. Wtedy w Miejskiej Izbie Wytrzeźwień zmarł 43-letni mężczyzna.
- 60-letni mężczyzna do Miejskiej Izby Wytrzeźwień został doprowadzony wczoraj po godzinie 19 przez policjantów z komisariatu II – czytamy na stronie policji. – Zabrany został z ulicy Wajdy, gdzie jak relacjonowała osoba zgłaszająca interwencję, leżał na chodniku. Wymieniony nie potrafił pójść do domu o własnych siłach. Nie było także możliwości oddania go pod opiekę najbliższych, gdyż jak powiedział policjantom był osobą samotną. Po doprowadzeniu do izby wytrzeźwień mężczyzna został zbadany przez dyżurującego lekarza, a także został poddany badaniu stanu trzeźwości.
Badanie wykazało, że zmarły wczoraj 60-latek miał 1,87 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Sprawę bada grupa dochodzeniowo-śledcza. Prokuratura zarządziła sekcję zwłok. Zewnętrzne oględziny nie wykazały działania osób trzecich.
]]>
Trzeba mieć niezłego pecha, żeby ze wszystkich samochodów, na których w ramach wandalizmu chce się wyładować złość, trafić akurat na… radiowóz. Taki niefart zdarzył się pewnemu 25-latkowi z Zabrza.
- Policjanci operacyjni poruszający się po centrum miasta nieoznakowanym samochodem prowadzili czynności w rejonie ulicy Niedziałkowskiego. - relacjonują zabrzańscy stróże prawa. – Na jednym ze skrzyżowań zauważyli jak ze stojącego przed nimi pojazdu wysiada młody mężczyzna, najwyraźniej zdenerwowany trzaska drzwiami, a następnie niespodziewanie podchodzi w kierunku radiowozu i kopie w tablicę rejestracyjną. Awanturnik nie spodziewał się, że samochód w który kopie jest nieoznakowanym pojazdem policji.
Jaka była reakcja policjantów, nietrudno sobie wyobrazić. Okazało się zresztą, że krewki kickbokser był pijany. Obezwładniony i zakuty w kajdanki został przewieziony do pobliskiego komisariatu. – Jak się okazało, powodem zachowania 25-latka była kłótnia podczas jazdy samochodem ze znajomą – zdradzają policjanci. – Pozostałą część nocy mężczyzna spędził w izbie wytrzeźwień. Dziś rano ponownie zostanie przewieziony do komisariatu. Wszystko wskazuje, że jego wczorajsze wyczyny przełożą się na wysokiej kwoty mandat karny.
]]>
Do zdarzenia doszło na oznakowanym przejściu dla pieszych w Zabrzu przy ul. Wolności. Kierowca citroena berlingo potrącił 42-letniego mężczyznę, ten próbując ochronić syna odepchnął go. Niestety, zrobił to tak nieszczęśliwie, że chłopak doznał obrażeń głowy. Obaj trafili do szpitala.
- Do wypadku doszło w czwartek o godzinie 20.45 relacjonuje zabrzańska policja. – Kierujący samochodem marki Citroen Berlingo 43-letni mieszkaniec Rudy Śląskiej z nieustalonych dotąd przyczyn wjechał na przejście dla pieszych pomimo, że przechodziły przez nie trzy osoby, w tym 10-letnie dziecko. Nieodpowiedzialne zachowanie kierowcy spowodowało, że potrącony został 42-letni mężczyzna. Poszkodowany próbując ratować swojego syna, który mógł zostać także potrącony, odepchnął dziecko w kierunku chodnika. Postępowanie ojca spowodowało, że dzieciak upadł na ziemię doznając obrażeń głowy.
Na miejsce przybyli ratownicy medyczni. Stan poszkodowanych był na tyle poważny, że zarówno ojciec jak i jego syn zostali przewiezieni do zabrzańskich szpitali. Kierowca był trzeźwy. sprawę bada wydział kryminalny zabrzańskiej komendy.
]]>
Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania 17-letniej Beaty Ossowskiej trwały od 30 czerwca. Z prośbą o nagłośnienie sprawy policjanci z zabrzańskiej policji zgłosili się m.in. do mediów, które opublikowały komunikaty dotyczące zaginięcia dziewczyny. W sprawę włączyli się również Fundacja ITAKA oraz organizatorzy Przystanku Woodstock. Wiele tygodni poszukiwań nie dało odpowiedzi na pytanie, czy dziewczyna żyje.
- Czarny scenariusz przedstawił poproszony przez rodzinę o pomoc jasnowidz, który wskazał iż prawdopodobnie dziewczyna nie żyje, a jej zwłoki znajdują się na terenie Zabrza – opowiadają zabrzańscy funkcjonariusze. – W celu sprawdzenia tej informacji wczoraj od wczesnych godzin rannych 22 policjantów z Oddziału Prewencji Policji oraz przewodnik wraz z psem tropiącym, sprawdzali teren w rejonie ulicy Na Piaskach. Sprawa poszukiwań 17-latki swój szczęśliwy finał miała jednak wczoraj po godzinie 20. Na terenie Gdyni tamtejsi policjanci zatrzymali zaginioną.
Sprawą 17-latki zajmie się teraz Sąd Rodzinny. Na złagodzenie ciężkich przeżyć, na jakie naraziła rodzinę, potrzeba będzie chyba jednak nieco więcej czasu…
]]>
Wczoraj około godziny 17.30 w jednym z mieszkań na pierwszym piętrze przy ul. Nocznickiego wybuchł pożar. Ewakuowanych zostało 8 osób, w tym roczne dziecko. Na szczęście obyło się bez ofiar. Nie wiadomo jeszcze co było przyczyną pojawienia się ognia.
- W chwili pojawienia się ognia wewnątrz mieszkania nikt nie przebywał – informuje zabrzańska policja. – Pożar stanowił jednak zagrożenie dla lokatorów budynku. Stąd decyzja o ewakuacji mieszkańców. Troje z nich, w tym roczne dziecko zostało wyprowadzonych przez strażaków. W sumie do szpitala trafili 59-letni mężczyzna, jego 57-letnia żona oraz ich wnuczek. Cała trójka przebywała w mieszkaniu znajdującym się na II piętrze budynku, bezpośrednio nad mieszkaniem, gdzie doszło do powstania ognia. Teren wokół miejsca przeprowadzania akcji ratowniczej był zabezpieczany przez policjantów. Śledztwo w przedmiotowej sprawie będzie prowadziła miejscowa Prokuratura.
]]>
Kto rozpoznaje mężczyznę na zdjęciu bądź filmie, powinien skontaktować się z Wydziałem Kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu tel. (32) 277 92 00, 277 92 80 lub z najbliższą jednostką Policji tel. alarmowy 997, 112. To on napadł na bank w Zabrzu przy ulicy Jordana 46, grożąc obsłudze przedmiotem przypominającym broń.
- Do zdarzenia doszło 23 lipca o godzinie 12.15 – relacjonują zabrzańscy policjanci. – Młody mężczyzna po wejściu do placówki bankowej posługując się przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzował pracownicę, a następnie zrabował pieniądze.
Wizerunek sprawcy opublikowany został za zgodą Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.
Rysopis podejrzanego:
Wzrost około 180 cm, szczupłej budowy ciała. Ubrany był w szarą bluzę z kapturem, spodnie jeansowe oraz białe buty typu adidasy.
]]>
Do zabójstwa doszło wczoraj około 9 rano w mieszkaniu przy ul. Sikorskiego w Zabrzu. 61-letnia kobieta pokłóciła się ze swoim pijanym, 34-letnim synem.Ten sięgnął po kuchenny nóż, którym zadał matce śmierć. Potem usiłował popełnić samobójstwo. Powierzchowne rany nie zagroziły jednak jego życiu. Trafił do szpitala psychiatrycznego w Toszku.
- Mundurowi po wtargnięciu do mieszkania zastali leżące na podłodze dwie zakrwawione osoby – relacjonują zabrzańscy policjanci. – Załogi ratowników medycznych przystąpiły do udzielania rannym pomocy. Niestety nie powiodła się próba reanimacji 61-letniej właścicielki mieszkania. Na jej ciele w okolicach szyi oraz klatki piersiowej ujawniono liczne rany kłute. Interweniujący policjanci na miejscu zbrodni znaleźli zakrwawiony nóż kuchenny o ostrzu długości 20 centymetrów. Kiedy w mieszkaniu przy ulicy Sikorskiego trwały oględziny miejsca przestępstwa, podejrzewany o dokonanie zabójstwa 34-letni syn kobiety, był transportowany do szpitala miejskiego w Zabrzu.
Lekarze podjęli decyzję o przetransportowaniu go do szpitala psychiatrycznego w Toszku, gdzie oczekuje prokuratorskie przesłuchanie.
Co pchnęło mężczyznę do takiej zbrodni? Zabrzańscy policjanci próbują wyjaśnić genezę całego zajścia. - Jak wynika z dotychczasowych ustaleń policyjnych 61-latka od dłuższego czasu mieszkała z 34-letnim synem. Często wspólnie biesiadowali na przemian kłócąc się, a następnie godząc. Może właśnie z tego powodu w rejestrach policyjnych brak jest informacji o zgłaszanych interwencjach. Jedyna miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku, kiedy 61-letnia kobieta poprosiła o pomoc w związku z nadużyciem alkoholu przez syna. Ten jednak przed przybyciem patrolu zasnął, co spowodowało, że policjanci pouczyli właścicielkę mieszkania o przysługujących jej prawach. W dniu dokonania zbrodni policjanci także interweniowali w domu przy ulicy Sikorskiego. Na dwie godziny przed tragicznym wydarzeniem do dyżurnego policji zatelefonował 34-latek informując, że jego matka zabrała mu klucze oraz 20 złotych. Kobieta nie zgadzała się z zarzutami syna informując mundurowych, że ten przez całą noc spożywał alkohol poza domem i z pewnością zgubił gdzieś wspomniane rzeczy. Interweniujący policjanci nie tylko poinformowali strony konfliktu o możliwościach i konsekwencjach prawnych, lecz również przeprowadzili rozmowę pouczającą z mężczyzną, który pijany ubliżył słownie jednej z sąsiadek. Co działo się później i jakie były motywy działania 34-latka być może dowiemy się podczas zaplanowanego na dziś jego przesłuchania. Za dokonanie zabójstwa jego sprawca może dożywotnio trafić do więzienia.
]]>
To prawda, że takich obrazków dzisiaj nie ogląda się wiele. I dobrze, bo ten mógł się zakończyć tragicznie. Na przystanku autobusowym w Zabrzu przy placu Teatralnym jeden z pasażerów autobusu został zakleszczony w drzwiach. Kierowca nie zauważył tego… Ciągnął mężczyznę jeszcze kilka metrów.
Trójka młodych ludzi trafiła do policyjnej izby zatrzymań po tym, jak jeden z mieszkańców Zabrza poskarżył się na hałasy dobiegające ze strychu jednej z kamienic. Przy zatrzymanych znaleziono haszysz.
Haszysz to inna postać marihuany, czyli narkotyku konopiopochodnego. Jego posiadanie jest w Polsce zabronione. Wiedzieli o tym doskonale młodzi ludzie, którzy w celu narkotykowej konsumpcji ukryli się na strychu jednej z kamienic przy ul. Młyńskiej w Zabrzu. Zażywających narkotyk zdradziło jednak głośne zachowanie…
- W czwartkowe popołudnie funkcjonariusze otrzymali informację, że w Zabrzu przy ul. Młyńskiej na strychu budynku zebrała się młodzież, która głośno się zachowuje i zakłóca ład i porządek publiczny. Policjanci przybyli na miejsce zastali na strychu trzech mężczyzn w wieku 17, 18 i 26 lat i to właśnie u 26-letniego zabrzanina stróże prawa ujawnili narkotyki – relacjonuje rzecznik prasowy zabrzańskiej komendy policji.
Narkotyk w postaci tzw. kostki policjanci skonfiskowali. Zabrzanin będzie się teraz musiał wytłumaczyć, skąd wziął zabronioną prawem substancję psychoaktywną.
- Za posiadanie środków odurzających grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech – przypominają funkcjonariusze.
JS
]]>